
Dotarliśmy na północno-wschodnie rubieże (no, nie licząc Finlandii) Unii Europejskiej.
Estonia, znana/nieznana z niebiesko-czarno-białej flagi 🇪🇪 symbolizującej morze, ziemię i białe noce lub śnieg (w zależności od pory roku, choć teraz nie ma ani jednego ani drugiego) posiada tylko 1,3 mln mieszkańców z czego ponad 400 tys. mieszka w stolicy – Tallinie.
Jest to ponoć jedno z najbardziej innowacyjnych miast na świecie, jednak przez prawie całodzienną ulewę trudno było nam to ocenić.
Plan zwiedzenia zoo z Polarium misia polarnego musimy zostawić na następną podróż do około świata.🌧🌧🌧
Jednak popołudniowe okno pogodowe pozwoliło nam dotrzeć do pewnego miejsca, w którym mogliśmy oddać hołd naszym Rodakom.
We wrześniu 1939 roku ORP „Orzeł”, jeden z pięciu okrętów podwodnych, które wówczas posiadała nasza marynarka, zawinął oficjalnie do Tallina – po otrzymaniu zapewnienia o możliwości opuszczenia potem portu – by odstawić do szpitala chorego dowódcę i dokonać drobnych napraw. Niespodziewanie internowany, częściowo rozbrojony i pozbawiony map, dzięki poświeceniu załogi zdołał pod odstrzałem uciec z portu, aby kontynuować służbę na Bałtyku, a po kapitulacji przedrzeć się do Wielkiej Brytanii. Niestety okręt zaginął na Morzu Północnym kilka miesięcy później, a położenie wraku jest do dziś nieznane.
Pod jedną z bram miasta jest tablica upamiętniająca wydarzenia. Na moment „przyozdobiliśmy” ją Lilijką Czternastacką, która okrąża z nami świat w ramach nadchodzącego Stulecia Błękitnej XIV.⚜️🗺
„Gdy zakochasz się w szarej Lilijce
I w świetlanym harcerskim Krzyżu…
(…)I razem z nimi w świat rusz.”