
Tata Agaty ma serdecznego kumpla. Kumpel ma żonę. A żona ma w Australii siostrę.
Majka, przyjęła nas w Adelajdzie po królewsku. Zresztą spotkaliśmy się pod polskim kościołem (pierwsze Słowo Boże po polsku od 2 miesięcy!), a dziś święto Chrystusa Króla.👑
W kazaniu ksiądz podpowiadał, aby mężowie ukoronowali swoje żony, żony mężów a rodzice dzieci. No to zostaliśmy ukoronowani tym bardziej, że po mszy były prawdziwe polskie pączki!
Majka wyemigrowała z Polski i przybyła tu za ciemnej komuny, jeszcze przed tym jak jeden generał obwieścił brak Teleranka. Polskę nosi w sercu.
Ciepło, bezinteresownie przyjęci chłonęliśmy jej opowieść i jej spagetti bolonese.
Zresztą dostaliśmy dwie torby jedzenia na dalszą drogę w tym wino – jakby inaczej – południowo australijskie! 🍷🍷
Ponad połowa australijskiego wina pochodzi z tego drugiego odwiedzonego przez nas stanu.
Jego powierzchnia to 1 mln km kw, ponad trzykrotnie więcej niż Polska, mieszka tu jednak 1,6 mln ludzi.
Prawie wszyscy w stolicy- Adelajdzie, reszta rozsiana jest w miastach położonych na brzegu oceanu i wzdłuż rzeki Murray.
Miasta australijskie są spokojne, niespieszne, słoneczne, ciepłe, zadbane. Nic dziwnego, że kiedyś mieliśmy pomysł aby zamieszkać w Australii i to właśnie w Adelajdzie.
Życie potoczyło się inaczej, czego nie żałujemy! 💖
Dziś miasto to powitało nas (poza wzruszającą mszą i jeszcze bardziej wzruszającym przyjęciem przez Majkę) słoneczną plażą, z ciepłą tym razem oceaniczną wodą, w której dzieciaki mogły w końcu pobaraszkować. 🤩
Oglądaliśmy też międzynarodowe zawody ratowników wodnych, na których uczestnicy, w czepkach z wizerunkami reprezentowanych krajów, rywalizowali między innymi w sztafecie na kajakach wodnych i deskach surfingowych. Czad!💥
Dziś 25 listopada. Żartujemy, że w związku z tym iż w porach roku mamy tu półroczne przesunięcie, przypada teraz 25 maja. Czyli urodziny Igi. Ale w sumie nie może po pół roku mieć znów pełnych urodzin. Zatem wszystkiego dobrego na „purodziny”, Iga!🎂🎈🎊
Tadeuszu- dziękujemy za kontakt do Majki!
Maju- dziękujemy za ten cudny dzień w Adelajdzie, mamy nadzieję, że się jeszcze spotkamy, dokończyć arcyciekawe opowieści
To dzisiejsze spotkanie w swojej niesamowitości po prostu nas zamurowało!
Są takie miejsca, tacy ludzie i takie sytuacje w podróży, które dzieją się tak jakby się nagle wskoczyło w inna rzeczywistość.
To chyba rajska rzeczywistość.
I znów wyjeżdżamy z Adelajdy zachwyceni tym miejscem.
A Wy… macie gdzieś na świecie swoje magiczne miejsca, które przyciągają zupełnie nie wiedzieć czemu…?