
Wylatujemy z Rosji.✈️
Spędziliśmy tu bardzo ciekawe 17 dni.
Dzieci nauczyły się czytać cyrylicę i w podstawowych sytuacjach dogadywać po rosyjsku. Zresztą my też:-)
Obalamy mity i potwierdzamy fakty.
W Rosji nie zawsze (a raczej zawsze nie) dogadasz się po angielsku.
Polski+odświeżony rosyjski z podstawówki wystarczy do przeżycia.
Jak chcesz jednak pogadać sobie więcej (niż tylko zapytanie co gdzie jest) z miejscowymi , to warto znać lepiej rosyjski.
Rosjanie są bardzo pomocni. Im mniej możemy się zrozumieć tym bardziej są kreatywni, żeby się dogadać:-)
Często ostatecznie dzwonili za nas w różne miejsca, żeby nam coś załatwić, coś się dowiedzieć.
Pierożki- smakowite jak u babci, zwłaszcza tej z kresów.🥟
Babuszki i handlary na ulicach- zawsze i wszędzie. Byznes jest byznes:-)
Zameldowanie- trzeba mieć, ale załatwiają to hostele, właściwie bez udziału podróżnego.
Nasze spotkania z państwową administracją ograniczone były do prowadników z kolei i funkcjonariuszy celnych.
Prowadnicy- nieba pasażerom chcą uchylić.
Funkcjonariusze celni nie robiący absolutnie żadnych problemów.👮🏼♀️Z powagą nas wpuścili i z uśmiechem wypuścili:-)
Zaznaliśmy też pierwszej pomocy medycznej w zabitym dechami Bajkalsku i byliśmy wystarczająco zaopiekowani, łącznie z „domową” wizytą kontrolną. Do tego dla wszystkich podstawowa pomoc po prostu jest w pakiecie. Wystarczy fakt, że akurat jesteś na miejscu. Żadnych dokumentów, żadnych kwitów, żadnych opłat.
Dwa duże miasta i do tego maleńki Bajkalsk – dysproporcja zadbania o „obejście” ogromna, właściwie jak w każdym innym państwie.
Z dziećmi koleją przez Rosję-super sprawa.
Przygoda, która będziemy wspominać przez długie lata!👍