
Nad Bajkał po dwóch mroźnych dniach, które pozostawiły śnieg na okolicznych szczytach, wróciło słońce. Skorzystaliśmy z pogody, by dotrzeć brzegiem jeziora do czerwonych piasków, z których słynie okolica. ☀️
To jedna z wielu tajemnic, jakie skrywa w sobie ten akwen.
Oprócz endemicznego gatunku fok słodkowodnych (wg hipotez przybyły tu z Oceanu Arktycznego w trakcie zlodowacenia i pozostały jak w pułapce po ociepleniu klimatu), tajemnicze jest też ginięcie pospolitych ryb wpływających do jeziora z rzek.
Za to za czystość jeziora odpowiadają ponoć endemiczne skorupiaki pochłaniające jako jedyne na świecie pałeczki cholery. Mówią, że i ciała topielców znikają bez śladu…
Wierzymy na słowo.👍
Wędrowaliśmy wzdłuż wybrzeża wspominając zesłańców z powstania styczniowego.
Dybowski, Czerski, Godlewski i wielu, wielu innych nieznanych, oby nie zapomnianych…😢
Ponoć co piąty tutejszy mieszkaniec ma polską krew…
Nasi rodacy, często przy -40 stopniowym mrozie, uzbrojeni w narzędzia własnej roboty rozpoczęli jako pierwsi badanie fauny Bajkału.
Po wielu „miejscowych” wyprawach Dybowski uzyskał zgodę na powrót do kraju. Potem przybył już dobrowolnie na Kamczatkę, aby prowadzić dalsze badania. Dotarł do Wysp Komandorskich gdzie założył szpital dla trędowatych. Zresztą po latach społeczność tych wysp ofiarowała mu do muzeum cenny eksponat -szkielet krowy morskiej.😮
Inne dobrze finansowane ekspedycje nie uzyskały takich wyników jak mrówcza praca Dybowskiego. Nasz Rodak ma nawet w Irkucku swoją ulicę!
Tyle z ciekawostek i historii bajkalsko-syberyjskich.
Z Igą już całkiem dobrze!👂👩⚕️👍
Jutro zatem lecimy dalej – kierunek Pekin ✈️🍚