
Plac Tiananmen.
Plac Niebiańskiego Spokoju.
Milczący symbol, który w swojej historii spokoju raczej nie zaznał.
To tutaj rozgrywała się masakra podczas wielu protestów w `89.
Nie można jeździć po nim rowerami, ale za to można czołgami…
O tragicznej historii nikt nie ma prawa tu wspominać. Szczególnie podczas rocznic wydarzeń wzmożona kontrola policji, zwłaszcza niemundurowej, skrupulatnie tego pilnuje.
Aby się dostać na ten centralny punkt Państwa Środka należy najpierw przejść przez kontrolę policyjną ze sprawdzeniem dokumentów i skanem bagaży. Nikt niepożądany się tu nie przeciśnie.
Na bramie Tiananmen wisi portret Mao. Patrzy z dumą na swoje mauzoleum, miejsce oddania mu ostatniego hołdu.
Na placu za dnia powiewa chińska flaga. Jest wciągana przy defiladzie oddziału wojska o świcie i ściągana o zachodzie słońca.
Zbierają się wówczas tłumy, aby obserwować równy przemarsz oddziału.
Gdy słońce zachodzi od razu robi się ciemno. 40 równoleżnik, tu już nie ma czegoś takiego jak wieczorny mrok. Jest albo jasność dnia albo ciemnica nocy.
Z momentem ściągnięcia flagi, czyli zajścia słońca, Plac i Zakazane Miasto rozbłyskują tysiącem reflektorów.
Każdy robi sobie zdjęcie z Mao w tle… choć dzisiaj mieliśmy wrażenie, że każdy robił sobie zdjęcie z nami w tle. Rodzina białych, z białymi dziećmi i to z trójką dzieci (!) budzi w miejscowych nieodparty zachwyt i często jesteśmy fotografowanymi obiektami…
Jedno z tych miejsc, gdzie to jasna karnacja skóry budzi ciekawość i jest czymś nietypowym.
Bezcenne doświadczenie, gdy w namacalny i bezpośredni sposób można poszerzać perspektywę spojrzenia na świat i różnorodność jego mieszkańców.👩👩🏻👩🏼👦🏽👦🏿