
Żegnamy Azję. Na jakiś czas.
Ostatnie chwile spędzamy na lotnisku w Singapurze, tylko 130 km od równika, nocując sobie w kąciku i czekając na przesiadkę do Perth.
Rozłożyliśmy swoje śpiwory i próbujemy choć trochę zmrużyć oko w miłych dźwiękach lotniskowej nocnej muzyczki, zanim otworzy się przed nami kolejna przygoda na kolejnym kontynencie.
Singapuru- miasta- państwa Lwa (w nazwie) z racji dalszego lotu dziś nie zwiedzimy. Historia tego miejsca jest bardzo podobna do Hong Kongu, choć teraz jest niepodległy🇸🇬… i na dobre mu to wychodzi!
Drugi co do gęstości zaludnienia kraj na świecie z drugim największym portem, azjatycki tygrys gospodarczy z najlepiej na świecie rozwiniętym poziomem edukacji. Rezygnują właśnie z ocen w szkole i egzaminowego sprawdzania wiedzy, na rzecz wspierania rozwoju osobistego i interpersonalnego i społecznego♥️
Trzeba jednak uważać na przepisy, bo za złamanie prawa grozi tu co najmniej kara chłosty…
(Mamy tylko nadzieję, że spanie na lotnisku nie podlega karze… byłaby to dość nieprzyjemna pobudka🤣)
Azja to była ciekawa przygoda.
Nie do opisania w kilku słowach.
W każdym razie wrażenie pozostawia przemiłe, przypieczętowane elegancją Singapore Airlines i pysznymi lodami na deser.
Często bywało tak, że musieliśmy sami sobie na głos mówić gdzie jesteśmy, żeby uwierzyć, że to wcale nie senne marzenie, ale jednak Rosja, Chiny i Hong Kong… Singapur!
🇷🇺 🇨🇳 🇭🇰 🇸🇬
Świat, którego się mało rozumie, a który sam w sobie doskonale po swojemu funkcjonuje.
Jest kilka rzeczy, które z przyjemnością zostawiamy za sobą, ale o wiele więcej tych, które będziemy długo pamiętać, jako najlepsze wspomnienia, albo najfajniejsze ciekawostki świata.🌅🌄🌇🌠
Planując ten etap, każdy miał jakieś wyobrażenia, jak to będzie, jak się będzie tu funkcjonowało, jak będziemy przyjęci przez ten kawałek Ziemi… nie zawiedliśmy się, a do tego żadne z obaw się nie ziściły.
Utarło się wśród naszych dzieci kilka powiedzonek, wśród nich to jedno najważniejsze:
„Damy radę, w końcu jesteśmy Gramole!”
Dobranoc Azjo….
Dzień Dobry Australio…