
Tu-du-tu-du-(…)
Wjechaliśmy do Azji.
Przemierzamy kolejne przestrzenie przepastnej Rosji ograniczając swoje życie do skromnej przestrzeni naszych plackart w kolei transsyberyjskiej.
Granica kontynentów mija niezauważalnie.
Nie ma tu żadnego morza, rzeki ani chociażby tabliczki.
Są góry. Ural. Kolej jedzie jednak płaskowyżem z wyższymi wzniesieniami majaczącymi w niezauważalnej dali.
Przestawiamy zegarki o kolejne godziny do przodu, mijając strefy czasowe jako jedyne wyznaczniki poruszania się w jedynie słusznym kierunku.
Na wschód- tam musi być jakaś cywilizacja!