RTW#37 Xi’an

Inność.

Chiny od wieków były obce Europie.

Dzisiaj czytaliśmy historię Michała Boyma, jezuity, który w XVII wieku badał i opisywał Chiny. Chciał je przybliżyć Europie. 

Nawet ochrzcił ówczesnego cesarza. Dynastia Ming traciła jednak wówczas na znaczeniu, na rzecz północnych potomków Mandżurów. 

Boym nie znalazł poparcia u władców europejskich ani nawet papieża i cała jego praca, zarówno nad chrystianizacja jak i opisem Chin, poszła w zapomnienie.

Chiny pozostały państwem o niezmienionej od wieków kulturze,języku i sposobie bycia.

Wpływy zachodu są tutaj widoczne, ale nie zmienia to tego, kim są Chińczycy.

A są … po prostu inni.

Co innego jest dla nich ważne i inaczej spędzają życie.

I choć tutaj niestety też każdy żyje z przyczepionym smartfonem do ręki, to jednak..

Życie towarzyskie na ulicach kwitnie. Domy są malutkie i ciasne, wiec całe życie toczy się na ulicy.

Maseczki na twarz noszą od kołyski.

Palą wszyscy i wszędzie.

Zaciągają się gardłowo i plują gdzie popadnie.

Zasady jakieś tam są, ale nikt ich nie przestrzega.

Glówny środek transportu to rower, skuter lub inny pyr-pyrek.

Trąbienie to główny sygnał pierwszeństwa na ulicy. Jest to jednak trąbienie uprzejme. Na ulicach tłok i chaos… ale nie ma wypadków. Każdy ma oczy naokoło głowy i wymusza pierwszeństwo jednocześnie dając je innym.

Ogólny nieład i walające się śmieci na uliczkach i zaułkach kłócą się z wiecznym sprzątaniem i zbieraniem co do najdrobniejszego liścia z głównych ulic i placów.

Przepływ ludzi jest nieustanny, wszystko jest tak zorganizowane, aby wszelki ruch był płynny… na głównych pieszych arteriach jest zakaz zatrzymywania się. Jak tylko zwolnisz, aby chociażby zawiązać sznurówkę od razu podchodzi funkcjonariusz i niecierpiącym sprzeciwu gestem namawia do dalszego poruszania się do przodu.

Język jest obco brzmiący. Nie idzie się nic domyślić. Oprócz ni-hao (witaj) i szie-szie (dziękuje) nie da rady wychwycić żadnego innego znajomo brzmiącego słowa.

Sposób zapisu jest inny. Choć powoli zaczynamy się przyzwyczajać do znaczenia podstawowych krzaczków w publicznych oznaczeniach.

Jedzenie i smaki są inne.

W sklepie ciężko znaleźć cukier lub sól, za to glutaminian sodu jest w każdej postaci na uginających się pod nim półkach.

Sztućce są inne, a właściwie jest ich brak.

Tempr głosu jest inny. (Tomasz cały czas pyta dlaczego tutaj wszyscy wszystko mu krzyczą do ucha)

Nawet gesty są inne.

Kolejne cyfry palcami pokazuje się jak na zdjęciu. Dość szybko się ich nauczyliśmy, bo to podstawowa umiejetność przy robieniu zakupów…

Chociaż i tak nigdy nie wiesz czy pokazany znak ma oznaczać 8, 80 czy może 800…

Inny, obcy, nie znaczy zły.

Po prostu jest inaczej niż to co znamy.

A przez to zdecydowanie ciekawiej:-)

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij