
Po półtora miesiąca częstych zmian lokalizacji teraz na prawie dwa tygodnie ulokowaliśmy się na północnym krańcu parku Wulingyuan.
Jesteśmy 1300 km od Pekinu i 900 km od Hong Kongu, nieco na zachód linii prostej łączącej te miasta… i już 7672 km od domu, co sobie zaznaczamy na podróżnej mapie;-)🗺
Park Krajobrazowy Wulingyuan znany pod nazwą Zhangjiajie czytaj mniej więcej „dżiangdzidzi” (od nazwy pobliskiego miasta) to ogrom niesamowitych ostańców skalnych, pierwowzoru Krainy Pandora dla filmu Avatar. Między innymi za scenografię ten najbardziej dochodowy film otrzymał Oskara.
Przez kolejne dni mamy w planach wędrowanie szlakami parku (kupiliśmy bilety roczne! o 1/3 droższe od 4 dniowych, ale możemy zwiedzać na spokojnie i nie martwić się ewentualnymi deszczowymi dniam, wystarczyły na szczęście 3 bilety bo limit „bezpłatnego” wzrostu był tu 130 cm, na co Iga na styk się łapie).👍
Rejon Zhangjiajie to pierwszy obszar chiński, który został objęty ochroną. Niedługo po tym wpisany został na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Miejscowość, w której jesteśmy, jest właściwie małą wioską. Lub raczej – była – patrząc na dźwigi wznoszące kolejne budynki za oknem.
Droga, która tu prowadzi jest w momencie gruntownej przebudowy. Właściciel hostelu ostrzegał nas podczas wczorajszej jazdy: „very bad road, very bad”. I rzeczywiście, gorzej niż ul. Dolna w Rakowni przed profilowaniem. Miejscowi (w tym my) ułatwiają sobie dojazd pokonując część trasy przez plac budowy. Najciekawsze było omijanie pojazdów budowy i pracujących ekip oraz przejazdy przez półmetrowe dylatacje wiaduktów ze zbrojeniom zasypanym tymczasowo kruszywem.🚧
Pomysł przyjechania do tego miejsca pojawił się dwa miesiące temu podczas podróży na autostradzie A2.
W ogóle pomysł całej naszej wyprawy rozkwitał od dawien dawna.
Skonkretyzowało się latem 2017 podczas wędrówki po Połoninie Caryńskiej.
Krótkie podróże przyciągają te dalsze.
Kilka dni później pod namiotem w Górach Świętokrzyskich spisaliśmy na skrawku papieru pierwsze myśli krążące wokół pomysłu.
Wówczas to zaczął powstawać plan i równocześnie jego konsekwentna realizacja.
Dokumenty, wizy, szczepienia.
Cześć biletów, miejsc pobytu.
Załatwienie edukacji domowej i czasu wolnego od pracy.
Przygotowanie sprzętu i pakowanie.
To były główne nasze zajęcia przez kilkadziesiąt tygodni przed wyjazdem.
Tak. Przygotowania zajęły nam rok.
To dużo, ale dzięki temu mogliśmy przygotować swoje życie w ten sposób, aby rodzinna podróż dookoła świata była taka jaką sobie wymarzyliśmy. 🌎🌍🌏
PS. Dzieci właśnie dostały kieszonkowe w yuanach. Bez trudu rozpoznając pana Mao występującego na większości banknotów. 💹