
„Shrek ja w dół patrzę”.
😂
Wędrujemy sobie po tutejszym cudzie natury, park Zhangjiajie w prowincji Hunan.
Las skalnych ostańców powstały na skutek erozji kwarcowego piaskowca. Ta krucha powierzchnia jest jednocześnie żyzną glebą. Na dostępnych jedynie dla ptaków i dronów płaskich szczytach i półkach skalnych rozgościły się poskręcane i wygięte przez wiatr drzewa.
Nie ma co ukrywać.
Daleko tutaj od znanego nam górskiego spokoju i wyciszenia.
Szlaki są w większości zatłoczone i hałaśliwe. Chińscy przewodnicy oprowadzający wielkie grupy maja swoje głośniczki.
Jak jednego przestajesz słyszeć, zaraz pojawia się następny.🗣📣📢
Aby dostać się do barierki, żeby popatrzeć na przerażający widok w przepaść, trzeba swoje odstać w kolejce.
Dzieci podchodzą bez żadnych obaw. My dorośli, choć mamy przeszłość wspinaczkową, chyba głównie ze względu na beztroską latorośl przysuwamy się do krawędzi z drżeniem. Pod nami 500-metrowa kompletnie pionowa lufa w dół.😱
Szukamy cichych zakątków i spokojnych miejsc.
Nie jest ich dużo, ale dla chcącego nic trudnego.
Siadamy wtedy, pozwalamy sobie na chwile zapomnienia i patrzymy i patrzymy… bo tak można patrzeć i patrzeć.
Dzikie tłumy nie zmieniają faktu, że miejsce jest majestatyczne i na swój sposób mistyczne.
Jest przyjemnie ciepło, góry spowite słońcem. Patrzymy na ostańce od północnej strony, dzięki słonecznej poświacie wyglądają jak otoczone mgłą.
Poznajemy kolejne chińskie słowo – „san”. Jest tożsame z wyciągniętymi trzema palcami wskazującymi nasze dzieci. Czasem wyrażane w wersji angielskiej „łan-tu-sri”.👩👧👨👦👦
Nasza gromadka budzi niezmienny podziw i patrząc na to co fotografują inni „wędrowcy” w parku, zaczynamy się zastanawić czy te dzisiejsze tłumy miały większą przyjemność z widoków Zhangjiajie czy ze spotkania innego cudu natury jakim są nasze dzieci:-)📸📷